20.02
po zabiegu byłyśmy pod opieką dwóch położnych
które nas przez dobre 1.5h monitorowały
szkoda że musiałyśmy potem jechać na dół
całe szczęście na sali leżała tylko jedna pacjentka
dostałyśmy miejscówkę pod oknem
reszta dnia zleciała nie wiem kiedy
na próbach przystawiania młodej do piersi
na przytulaniu i rozmyślaniu jak ma na imię
Jarek pięknie o nas dbał
bez przerwy ktoś zaglądał sprawdzać
czy dobrze się mamy
pod wieczór wróciło mi czucie w nogach
ale nie na tyle żeby być samodzielną
mimo to oddelegowałam Jarka do domu
damy sobie radę a on będzie nam bardziej potrzebny w ciągu dnia
a w fotelu ciężko będzie mu się wyspać
mała obudziła się na karmienie tylko raz
zasnęła przy piersi i tak się tuliłyśmy do rana
21.02
postawili mnie na nogi
wyjęli cewnik i mam wyprodukować dwa wiadra sików
byłam 3 razy i nic - nie umiem sikać na stojąco
za czwartym razem wsadziłam wiadro do muszli i usiadłam
po chwili ulga... sikam... i sikam i sikam i końca nie widać
ponad litr moczu wyprodukowałam
za dużo... następne ma być o połowe mniejsze
w tak zwanym międzyczasie sprawdzili jak mi idzie karmienie
pobrali krew do analizy, odwiedził nas pediatra
piękny jak z serialu o Chirurgach
albo to te narkotyczne leki jeszcze nie puściły
wygląda na to, że wypuszczą nas dziś do domu
strasznie tęsknię za Hanią i chcę jak najszybciej do niej wrócić
poza tym gęstość zaludnienia na sali wzrosła
dowieźli 3 nowe cesarzowe - jedna strasznie chrapie
dzieci im się drą, ta z na przeciwka bez przerwy przyjmuje gości
właśnie zaczął się jakiś mecz... Brazylijska fiesta
przygotowali wypis, przynieśli leki, książeczkę zdrowia dla małej
Jarek przestawił auto, przyniósł fotelik
już jedną nogą jestem na wolności
a tu przychodzi lekarka na ostatni wywiad
siku było? było
karmisz? karmię
chodzisz? chodzę
kupę zrobiłaś? nie
a bąki puszczasz? nie
nooooo to dopóki nie piardniesz nie możemy cie wypuścić
sorry
może pózniej wieczorem
w dupie z wieczorem... co mi po tym...
Hanka już dawno będzie spała
a ja chciałam ją nagrać jak otwiera nam drzwi
i jak po raz pierwszy widzi się z siostrzyczką
i zrobiło mi się kurewsko przykro
bo ja tu od samego początku szopkę odstawiam
jaka ja to jestem zajebista i gotowa wyjść do domu
że taka spokojna, taka pewna siebie w tym co robię
o 20:00 zmieniła się warta
przyszła nowa szefowa położnych
zdziwiona że przez bąka do domu iść nie mogę
że jakbym miała problem z jelitami to już by dawno było wiadomo
że ruchy są, że jelita pracują, że słychać przez stetoskop
że jak chcę to ona może mnie wypisać
lekarz z nowej zmiany też był przeciwny
ale obiecałam że jak będzie coś się działo to od razu wracamy
o 21:30 spakowaliśmy manatki i zwialiśmy tylnym wyjściem przez A&E
pierwszego bąka puściłam w samochodzie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz