środa, 6 lipca 2016

wracamy

trochę mdłości odpuściły
ale nadal ćmią w oddali... 
a tu trzeba walizy pakować
z samego rana na lotnisko jechać i 4 godziny lotu przeżyć

wszystko na miękkich nogach
nie lubię początków... 

lot prawie cały przespałam
na szczęście trafiło się nam wolne miejsce w samolocie
więc Hanka nie okupowała moich kolan 
a Jarek dzielnie sprawował pieczę nad dziewczynami
przez cały lot 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz